O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI, WSZYSTKO O CO MI CHODZI
O CO W TYM WSZYSTKIM
CHODZI
WSZYSTKO O CO MI CHODZI
Przebieg nocy: od 1 do 10,
1-bardzo zły, 10-bardzo dobry.
spokój: 7
wyspanie: 7
relaksacja: 9
sny: bez znaczenia
inne: 5-9
Przebieg dnia:
Spokojny początek
kolejnego dnia kwarantanny społecznej, za oknem przyjazne odgłosy ciekawskich
kawek. Długo się rozkręcam, kilka razy dosypiam, cały czas
brakuje mi energii. Planuję działania na dziś. Zamierzam wyjść
na spacer, zrobić zdjęcia figurki baranka, na tle wiosennych
kwiatów. Opublikować je MS, dzisiaj jest Niedziela Palmowa, na
pewno kilka osób ucieszy się ze zdjęć baranka. Po południu
zaczyna się robić zamieszanie, przez otwarte okno słyszę
komentarze do aktualnej sytuacji. Jak zwykle jest wyraźny podział
na optymistów i pesymistów. Kilka komentarzy pesymistów trafia mi
do wyobraźni i zaczynam się irytować. Postanawiam zostać w domu.
Zrobię zdjęcie barankowi na kwarantannie, zaczynam składać dla
niego maskę. Dochodzą do mnie kolejne komentarze, wkurzam się
coraz bardziej. Dochodzę do przekonania że władza cały czas mnie
wkręca i ściemnia. Nic nie zmienią dla mnie. Nie zrobili nic,
przez ostatnie lata, o co ich prosiłem i na czym mi zależało.
Kolejne alarmujące pisma, które wysyłam od lat, do różnych
instytucji, nie przyniosły żadnego znaczącego efektu. To które
wysłałem tydzień temu, też nie przyniesie. Już zaczął się
tradycyjny chocholi taniec. Kłamstwa, ściemy, manipulacje, owijanie
w bawełnę. Znowu zamiotą wszystko pod dywan. Jak zwykle wezmą
pieniądze za przeprowadzone czynności, a ja zostanę znowu z gołą
dupą. Bez środków do życia, bez pieniędzy na leki. Znowu narobią
szamba, wkręcą mnie w kolejne kabały, o które nigdy nie prosiłem.
Zamotaj, zamotają i znowu zwalą całą winę na mnie. A ja będę
świecił gołą dupą, tak jak zwykle.
Odechciewa mi się
wszystkiego. Zaczynam rzucać kurwami pod nosem. Kończę maseczkę
dla baranka, zakładam, wyszło świetnie. Ustawiam kadr do zdjęcia,
robię kilka podejść, trudno jest złapać ciekawą perspektywę.
Cały czas rzucam kurwami pod nosem, coraz barwniej i kwieciście. Po
entej próbie, mam ujęcie baranka z którego jestem zadowolony.
Wrzucam je do netu. Dostaję laiki i komentarze, baranek się
spodobał wolnym ludziom. Na władzę też można liczyć, jak
zawsze. Posyłam jej kila wiązanek pod nosem, żeby wiedzieli że
doceniam ich wysiłki. Po namyśle na cały głos posyłam kilka
ciepłych sentencji, analiz i wniosków. Przestaję się ograniczać.
Nic nie zrobili dla mnie, tylko wzięli kasę dla pozorantów, a
prawie nic się nie zmieniło. To ja się zmienię. Zmienię na
początek sposób komunikacji. Poprzedni kompletnie zawiódł,
całkowity brak zrozumienia, żadnych śladów implementacji.
Cały czas jestem
zmęczony i ciągle dosypiam. To mógł być fajny dzień, wyszedł
średni nie za ciekawy. Baranek uratował sytuację, trochę poprawił
nastrój i koloryt, bez niego było by całkiem kiepsko. Generalnie
jest mi cholernie przykro. Moje starania o nawiązanie skutecznej
komunikacji z otoczeniem. O realizację projektów i celów, na
względnie zadowalającym poziomie. To wszystko jak krew w szambo.
Ile bym krwi nie utoczył, ciągle wali szambem.
spokój: 7-3-5
satysfakcja: 3-7-5
poczucie spełnienia: 3
realizacja zadań: 2
Komentarze
Prześlij komentarz